Jake Burton

Biuro Jake pozbawione jest biurka, na środku stoi za to pokaźny stół, służący do montowania wiązań do desek. Na wielkeij sofie leżakuje golden retriever Maia. Człowiek, który snowboarding zamienił w sport, wart w tej chwili grube miliony dolarów, ma w domu prywatne lodowisko do hokeja, kryte boisko do piłki nożnej i dwupoziomowy domek na drzewie.
Burton ma 55 lat, ale jak widać nie traci dziecięcej fantazji i
wyobraźni. Widać to chociażby w jego projekcie strojów snowboardowych
dla reprezentacji USA, które wzbudziły wiele kontrowersji. Kurtka i
spodnie, wykonane z wysokiej jakości gore-texu wyglądają jak flanelowa
koszula i para wytartych jeansów. Nam się to podoba, ale amerykańska
federacja długo kręciła nosem...

Mimo kryzysu, spadającej sprzedaży i zmniejszającej się ogólnej ilości amatorów białego szaleństwa, firma Burtona, dzierżąca 40% rynku, zarabia rocznie 700 milionów dolarów!!! To wszystko dzięki temu, że Jake zdecydował się również na produkcję dla surfingu (jego drugiej pasji) i skateboardingu.
Marka Burton jest znana na całym świecie, będąc prywatną firmą.
Wszystko dzięki Jake'owi, który mocno angażuje się w jej działalność i
spędza 100 dni w roku, jeżdząc na snowboardzie i testując swoje własne
produkty zanim trafią na rynek! Potem wszystko notuje i przesyła swoim
technikom. Czasem jego poprawki oparte są o uwagi, które wyraził
przypadkowo spotkany na wyciągu dzieciak...

Jake Burton słucha każdego i chyba dlatego doastarcza miłośnikom
deski tak doskonały sprzęt. Jest niespokojnym duchem i nawet Shaun
White mówi o nim, jako o wariacie, który wjeżdża w las, z zabójczą
prędkością lawirując między drzewami.
W dodatku jego historia, to typowy schemat amerykańskiego dzieciaka,
którego wyrzucają ze szkółki sportów zimowych w wieku 15 lat, za
niesubordynację. Młody Jake zaczyna ulepszać dotychczasowe deski,
produkując własny model w garażu... Pierwszy rok przynosi straty, ale w
drugim zaczyna odnosić sukcesy... itd...

W głównej siedzibie jest snowpark, z którego mogą korzystać wszyscy
pracownicy. Można przychodzić do pracy z psami, do czego Burton gorąco
zachęca. W ciągu dnia można też zagrzać się przy kominku w głównym
hallu i wypić kawę lub gorącą czekoladę. Kiedy w pobliskim resorcie
jest więcej niż 80 cm śniegu, Jake zamyka zakład i wszyscy idą śmigać
na deskach.
Zdarzają się gorsze rzeczy niż pracować dla Jake'a Burtona. Ale czy są na świecie lepsze posady?












