Warsaw Dreaming and Jibing - Relacja
To co działo się w Warszawie w niedzielę 02.03.2008 jedni zapamiętają jako dzień po przejściu huraganu Emma, gdy trzeba było sprzątać połamane gałęzie i wypompowywać wodę z piwnic. Inni jako zwykłą niedziele, ostatni dzień odpoczynku przed kolejnym ciężkim tygodniem pracy. Ci którzy ten dzień postanowili spędzić na górze Kazury na Natolinie wspomną go z uśmiechem i zadowoleniem piorąc swoje ubrania i przeglądając gadżety i nagrody wygrane podczas zawodów „Dreaming & Jibbing” organizowanych w IHD Snowparku. Ale zacznijmy od początku....Jest sobota – przeddzień zawodów. Czas wożenia śniegu i przygotowania IHD Snowparku do imprezy. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Pracowaliśmy solidnie przez 4 tygodnie. Dopilnowanie ostatnich już przygotowań to spacerek. Tak sobie myślę i zabieram się radośnie do roboty. Godzina 14. Jadę na tor łyżwiarski Stegny. Koparko ładowarka wrzuca już śnieg do wywrotki Tatry i jazda do IHD Snowparku! Ilość planowanych kursów 4. Jest pięknie myślę sobie. Na górce czeka już kumpel Kuba. Wszystko idzie gładko. Do czasu...
Pogoda wWarszawie jak i wcałej Polsce nie rozpieszcza. Pada deszcz i wieje silny wiatr. Emma to ... Emma tamto... Huragan Emma na ustach wszystkich od telewizji, przez radio, po rozmowy zwykłych ludzi. Najlepiej nie wychodzić z domów powtarzają. No ale nic to mówimy! Co my nie damy rady?!... Grunt jest rozmoczony i śliski. Niestety nasza ciężarówka (6x6 zblokowane mosty) grzęźnie w błocie na każdym z 3 podjazdów do Snowparku. Klapa... Załamanie i zwątpienie to uczucia, które spadły na nas wraz z sobotnim deszczem. Ale nie poddajemy się! Ostatecznie 2 transporty śniegu zrzucone zostają u podnóża góry Kazury tworząc tam pokaźna górę. Praca jaką wykonał Kuba aka Buszi wwożąc go na górę taczką jest iście Herkulesowa (Radzę tego nie próbować w domu).
Nie trzeba mówić, że sobotnia aura zasiała w sercach zajawkowych snowboardzistów i 3skiingowców z miasta stołecznego zwątpienie i smutek. Czy zaplanowana na niedzielę impreza „Dreaming & Jibbing” odbędzie się? Pytają zawodnicy i kibice. Organizatorzy potwierdzają termin i wszyscy oddychają z ulgą. Będzie zabawa!
Niedzielny poranek 2 marca – dzień zawodów. Wstaje o 7:30. Wita mnie umiarkowany wiatr i nieśmiało prześwitujące słońce. Chmury gromadzą się i na powrót rozwiewają. Jadę do IHD Snowparku. Wiem, że warunki do jazdy będą trudne. Rozmoknięta ziemia, błoto i padający od czasu do czasu deszcz to rzeczy, których się spodziewam tego dnia. Taka pogoda myślę, nic się nie poradzi. Przyjeżdżam na miejsce i widzę już pracujących chłopaków. Szybko udziela mi się ich pozytywny nastrój, który jak się okaże nie opuści mnie już przez cały dzień. Znaczna część śniegu gromadzonego pracowicie i w ekstremalnie trudnych warunkach w sobotę dotransportowana jest już na górę.
Godzina 10.30. Na górze Kazury w IHD Snowparku gromadzą się zawodnicy, zawodniczki i kibice. Wszyscy z niecierpliwością oczekują na rozpoczęcie imprezy. Zgromadzona zwariowana mieszanka przeszło 70 rajderów i kibiców żwawo zabiera się do pracy i pomaga przygotowywać najazd i zejście z 6m boxa. Chodzimy nie po ziemi tylko po błotnistej mazi. Jednak nie brak entuzjazmu i uśmiechów. Luźna atmosfera dodaje energii. Przedstawiam sponsorów imprezy „Dreaming & Jibbing” firmę 4F Sport Performance z Krakowa, stołeczny sklep Burton Pro Shop ul. Wał Miedzeszyński 377 oraz firmę ThirtyTwo. Wśród powszechnego zadowolenia obiecane tajemnicze gadżety czyli bandamki IHD wędrują zarówno do zawodników jak i kibiców.. Nastroje są dobre, uśmiechy goszczą na twarzach zgromadzonych. Zajawka grzeje serca i rozpala atmosferę. Mimo ciężkich warunków jakie zgotowała nam pogoda słychać radosne rozmowy i śmiechy. Czuć rosnące zniecierpliwienie zgromadzonych. Chwila wspólnej pracy. Najazd na 6 metrowego boxa jest przygotowany. „Dreaming & Jibbing” czas zaczynać!...
Nadszedł czas zabawy. Pierwsze przejazdy są dość nieśmiałe. Rajderzy przyzwyczajają się do przeszkody i najazdu jak i do myśli, że bez umazania się w błocie nie ma co liczyć na zajęcie dobrego miejsca i zgarnięcie super nagród ufundowanych przez firmę 4F, Burton Pro Shop i ThirtyTwo. Z biegiem czasu sportowe zacięcie bierze górę nad strachem o zabłocenie ubrań, nieśmiałość mija i zaczynają sypać się mocne triki. Tomek Baran prezentuje stylowe 27 boardslide (bs). Michał Surdej nie chcąc pozostawać w tyle wykonuje switch frontside bs za co zbiera gromkie brawa publiki. Mimo sportowego współzawodnictwa dominuje atmosfera przyjacielskiego spotkania i śmiechów z niekiedy naprawdę fantazyjnych upadków. Michał Surdej w jendym z pierwszych przejazdów nieszczęśliwie lądując z boxa wpada w błotną kąpiel. Mimo że umorusany na połowie twarzy śmieje się, ogarnia koszulkę z napisem „I love Snowboard” i szybko wspina z powrotem aby pocisnąć nieudany trik. Zawodnicy i zawodniczki sypią coraz częściej ciekawymi ewolucjami. Nose i tailslidy, bordslidy gęsto lądują na boxie. Runda kwalifikacyjna trwa do godziny 12.30. Umorusani w błocie ale w doskonałych nastrojach zawodnicy oczekują na decyzję sędziów.
W przerwie między rundą kwalifikacyjną a finałową trwa szejpowanie i solenie najazdów. W międzyczasie sędziowie wyłaniają finalistów. Do finału przechodzi 6 snowboardzistów i jedna snowboardzistka oraz 4 narciarzy i 1 narciarka.
W rundzie finałowej każdy z zawodników ma po 3 przejazdy. Pod bacznym okiem sędziego i w bardzo ciężkich warunkach wykonują naprawdę zwariowane ewolucje łącznie ze switch frontside bs i 27 bs 27 out. Energii zawodnikom dodaje RedBull. Jednak marna pogoda nie daje o sobie zapomnieć. Ostatecznie zbierają się gęste chmury i zaczyna mocno padać. Zmusza to organizatorów do przerwania zawodów i rozdania nagród. Zwycięzcami „Dreaming & Jibbing” decyzją sędziów zastają: Tomek Baran, Michał Surdej aka Surdi, Michałek na snowboardzie. Nagrodę za odwagę i pokaz niezłych umiejętności zdobył najmłodszy uczestnik zawodów Beniamin. Wśród narciarzy dominowali: Michał „Wiseł” Wiślicki i Mateusz Ziółkowski. Wśród kobiet wyróżnione zostały Anna Szymanowska na nartach a także Ola Engel jeżdżąca na snowboardzie. Jednakże żadna z dziewczyn uczestnicząca w imprezie nie wyszła z niej z pustymi rękami. Za dzielność i „twardość” okazaną przy katowaniu przeszkód otrzymały darowane przez sponsorów super nagrody.
Impreza „Dreaming & Jibbing”, mimo trudnych warunków pogodowych, dała uczestnikom i organizatorom wiele radości i dostarczyła wielu niezapomnianych chwil i doświadczeń. Śmiechy i przyjacielska atmosfera zawodów „Dreaming & Jibbing” zapadnie wszystkim długo w pamięci i zapewne nie spłynie z niej, odmiennie niż spierane z ubrań błoto. Dlatego warto było stawić czoła złej pogodzie i mimo przeciwności żywiołów przyjść 2 marca do IHD Snowparku.
Przesyłam pokłony w kierunku sponsorów, dzięki którym nasze plany mogły być zrealizowane. Pozdrawiam także ludzi, którzy jak zwykle niezawodnie wsparli nas swoją obecnością, pomocą i doskonałym humorem. W szczególności pozdrawiam Patryka i Mokrego, Umina i Patrycję oraz oczywiście prezesa WSSE Kubę. Dzięki!
Pozdrówki dla wszystkich true riderów,
którzy bawili się na „Dreaming & Jibbing”!
Relacjonował
Marcin

















